Historia mody na brody

data utworzenia: 2019-02-10 | data aktualizacji: 2019-02-10

moda-na-brody

Dominująca w ostatnich latach moda na hodowanie i staranne pielęgnowanie brody nie mają zbyt długiej historii. Wręcz przeciwnie, jeśli spojrzymy w głąb dziejów, okazuje się, że męskie brody kojarzone były przez wieki raczej z ludami niecywilizowanymi, które zmuszano do ich obcinania na znak przeprowadzanej chrystianizacji.

Historia męskiego zarostu

Fascynującą historię męskiego zarostu zdecydował się przybliżyć między innymi Christopher Oldstone Moore w książce: „Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu”. Według jego badań, nie wiadomo do końca, jakie pochodzenie oraz funkcję miało owłosienie na twarzy. W czasach starożytnych, w krajach takich, jak Mezopotamia, Egipt, Grecja i Rzym broda pojawiała się u dostojników i wojowników. Z kolei kapłani podkreślali swoją dystynkcję i dyscyplinę gładkim goleniem swojej twarzy. W okresie wzrostu znaczenia chrześcijaństwa, wbrew rozpowszechnionemu wizerunkowi Jezusa Chrystusa z niezbyt obfitym zarostem, brody nie uchodziły za oznakę ludów cywilizowanych. Wynalezienie brzytwy (której historia sięga nawet epoki brązu) i nożyczek (prawdopodobnie jeszcze w Egipcie, ok. XV p.n.e., a rozpowszechnionych we współczesnej konstrukcji przez Rzymian ok. 100 r. n.e.) spowodowało, że ludy europejskie zaczęły zdecydowanie częściej usuwać zarost z męskiej twarzy. Odpowiednie narzędzia zdecydowanie to ułatwiły, w porównaniu z wcześniejszymi metodami, jak wyrywanie, wyskubywanie lub nawet wypalanie włosów.

Broda w okresie chrystianizacji

W okresie średniowiecza i przymusowej chrystianizacji plemion wyznających inną religię, jednym z symboli ich cywilizowania było uczenie używania odpowiednich narzędzi do usuwania zarostu. Rycerstwo średniowieczne nie zapuszczało bród, bowiem były one zbyt kłopotliwe w walce, kiedy zakładano hełmy. Długie brody spotykane były raczej u zakonników, u których stały się symbolami poświęcenia i wstrzemięźliwości. Bujny zarost był także symbolem powagi dostojników kościoła prawosławnego, a w judaizmie i islamie noszenie brody było wręcz jednym z wyznaczników głębokiej wiary. W krajach, gdzie religie te dominowały, mężczyźni golili brody jedynie w przypadku życiowych nieszczęść, na znak żałoby. Zupełnie inny obyczaj panował w wiekach średnich w Polsce, gdzie zarost pojawiał się na twarzach właśnie w momencie obchodzenia żałoby lub oczekiwania na śmierć. Zazwyczaj jednak zarost był przystrzyżony dość krótko.

Obyczaje związane z brodami w Polsce

Moda na brody w Polsce w dawnych wiekach była zapożyczana najczęściej z sąsiednich Niemiec. W czasach panowania króla Zygmunta I używane było wręcz powszechnie określenie, że ktoś „nosi się z niemiecka”, jeśli decydował się na zapuszczanie zarostu. W jednym z wierszy Jana Kochanowskiego „Broda”, z tomu wydanego w 1585 roku w Krakowie, poeta opisywał ją raczej w negatywny sposób, stawiając ponad nią słynny polski wąs.:
„Wierzęć ja, że w tej gęstwie zacnych bród niemało
Będzie sobie mym rymem chłubę czynić chciało,
Mówiąc (będzieli zwłaszcza po temu uroda):
Jaciem ona sławnego pisoryma broda.
Ale to w czas ode mnie wiedzcie, że z tą brodą
Żadna śmiertelna broda nie zrówna urodą.
Broda to nie człowiecza – coś na kozła więcej
Poszła”

Z czasem jednak obce kultury coraz mocniej wpływały na pojawienie się bród u książąt, królów i dworzan. Rozdwojoną brodę nosił ostatni król z dynastii Jagiellonów – Zygmunt August. Z kolei Henryk Walezy wybrany w pierwszej polskiej wolnej elekcji, przywiózł z rodzimej Francji modę na elegancką bródkę hiszpańską. Podobnie wymyślny i starannie przystrzyżony zarost stał się w modny w Polsce w czasach panowania dynastii szwedzkiej Wazów. Stopniowo obfite brody stały się także w naszym kraju symbolem dostojeństwa i powagi, noszone na przykład przez wiekowych doradców króla, którzy pogardliwie określali młodszych i ambitnych dworzan mianem „gołowąsów”.

Broda w XIX wieku w Polsce

Modnie przystrzyżony zarost stał się także cechą charakterystyczną polskiej inteligencji w wieku XIX. Nosili ją artyści, jak Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont czy Jacek Malczewski, a nawet politycy – na krótko zapuścił ją Józef Piłsudski, choć jego symbolem pozostały raczej do dzisiaj obfite wąsy.

Moda na brody na początku XX wieku

Moda na drwaloseksualność związana w ostatnich latach z zapuszczaniem bród również nie jest wynalazkiem naszych czasów. Została wykreowana przez media już na początku XX wieku. Przełom XIX i XX wieku związany był z narastającą wśród mężczyzn epidemią neurastenii, związaną z życiem w wielkomiejskim stylu, pośród hałasu i wytężonej pracy umysłowej. Jako środek leczniczy tego typu nerwicy zalecano im ciężką pracę fizyczną i powrót do natury. Przykładem miały być dla nich opowiadania o obozach amerykańskich drwali w stanie Michigan, prostych ludziach spędzających czas w lesie, na zajęciach fizycznych i prostych rozrywkach przy ognisku. Obowiązkowym elementem ich stylizacji była oczywiście broda. Oczywiście, tego typu opowiadania nie miały wiele wspólnego z prawdziwym życiem. Były raczej rodzajem bajek dla znudzonych i sfrustrowanych mieszczuchów, którzy chętnie jednak w nie wierzyli. Nie mogąc wyrwać się ze swojego trybu życia, zapuszczali przynajmniej brody, podkreślając w ten sposób swoją miłość do natury i dzikość serca.

Moda na brody na początku XX wieku

Moda na drwaloseksualność związana w ostatnich latach z zapuszczaniem bród również nie jest wynalazkiem naszych czasów. Została wykreowana przez media już na początku XX wieku. Przełom XIX i XX wieku związany był z narastającą wśród mężczyzn epidemią neurastenii, związaną z życiem w wielkomiejskim stylu, pośród hałasu i wytężonej pracy umysłowej. Jako środek leczniczy tego typu nerwicy zalecano im ciężką pracę fizyczną i powrót do natury. Przykładem miały być dla nich opowiadania o obozach amerykańskich drwali w stanie Michigan, prostych ludziach spędzających czas w lesie, na zajęciach fizycznych i prostych rozrywkach przy ognisku. Obowiązkowym elementem ich stylizacji była oczywiście broda. Oczywiście, tego typu opowiadania nie miały wiele wspólnego z prawdziwym życiem. Były raczej rodzajem bajek dla znudzonych i sfrustrowanych mieszczuchów, którzy chętnie jednak w nie wierzyli. Nie mogąc wyrwać się ze swojego trybu życia, zapuszczali przynajmniej brody, podkreślając w ten sposób swoją miłość do natury i dzikość serca.

Moda na brody współcześnie

W wieku XX golenie zarostu stało się formą kontroli w instytucjach zhierarchizowanych. Przez wiele lat wojskowi czy zakonnicy musieli pozbywać się regularnie włosów z twarzy, a jeszcze w 1976 roku sąd najwyższy Stanów Zjednoczonych wydał wyrok potwierdzający, że pracodawca może decydować o zatrudnieniu wyłącznie mężczyzn bez zarostu. W czasach nam współczesnych tego typu zakazy uległy znacznemu rozluźnieniu. Nawet żołnierze – komandosi zapuszczają zarost w czasie misji, ukrywając się za tzw. brodami taktycznymi. Moda na bujny zarost, która ponownie zyskała popularność na początku XXI wieku przez niektórych jest traktowana jako odpowiedź na zblazowaną kulturę hipsterów wzbraniających się przed pracą w wielkich korporacjach, co jednak nie zabrania im korzystania z dogodności przez nie wytwarzanych. Inni badacze twierdzą, że moda na męski zarost związana jest ze światowym kryzysem ekonomicznym i szerzeniem się idei ekologicznych nawołujących do powrotu do natury.

Niezależnie od powodów, jak widać z powyższej, krótkiej historii zarostu, ma on przed sobą zapewne jeszcze wiele zmian związanych z pielęgnacją, różnorodnością kształtów i ideologii, która mu towarzyszy.

Sklep groomen - najlepsze kosmetyki dla mężczyzn